Reklama
Reklama

TKMS: "Okręty podwodne mogą powstawać w Polsce"

7 września 2017, 18:49

„Technologia jest sprawdzona i dobrze nam znana. Mamy duże doświadczenie, w budowaniu [okrętów] za granicą. Polska ma wielkie zdolności przemysłowe i doświadczenie w przemyśle stoczniowym. Jesteśmy pewni, że jednostki podwodne mogą powstawać w Polsce” – mówił podczas spotkania prasowego z okazji MSPO 2017 wicedyrektor ThyssenKrupp Marine Systems ds. sprzedaży, Jan-Christian Feuerbach.

W trzecim dniu kieleckiego Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego 2017 odbył się briefing prasowy z przedstawicielem koncernu ThyssenKrupp Marine Systems (TKMS) na temat strategicznej współpracy polsko-niemieckiej w dziedzinie budowy okrętów podwodnych. Niemiecką firmę reprezentował zastępca dyrektora ds. sprzedaży, Jan-Christian Feuerbach.

TKMS planuje otworzyć w Polsce linię produkcyjną nowoczesnych okrętów podwodnych, które, zasilając polską marynarkę wojenną, stałyby się ważnym przyczynkiem do zapewnienia bezpieczeństwa na wodach Bałtyku, tak Polsce, jak i Niemcom.

Już od kilku lat trwają rozmowy pomiędzy niemieckim przedsiębiorstwem a polską administracją oraz przedstawicielami krajowego przemysłu, co do rozpoczęcia w Polsce tego typu produkcji. Głównym partnerem biznesowym dla TKMS jest w tym przedsięwzięciu Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ).

Czytaj więcej: Najnowsze informacje i analizy z Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach 

Oferta TKMS dla Polski zakłada podjęcie długofalowych działań, mających na celu zwiększenie polskich kompetencji w produkcji okrętów podwodnych. Uruchomienie produkcji na terenie naszego kraju to krok do wykształcenia specjalistów i inżynierów i stworzenia im miejsc pracy w kraju, w tym właśnie segmencie przemysłu stoczniowego. Niemcy chcą bowiem, by zbudowany przez nich potencjał przemysłowy działał długo po zakończeniu projektu Orka, tak kontynuując produkcję kolejnych jednostek, jak i zapewniając utrzymanie rodzimej floty podwodnej w odpowiednim stanie technicznym.

Program zakłada także szkolenie polskich marynarzy w obsłudze nowoczesnych jednostek, co zresztą już dzieje się na będących w służbie podwodnych okrętach niemieckich.

Okręty podwodne budowane dla Polski przy wsparciu i transferze wiedzy od zachodnich sąsiadów nasza marynarka wojenna będzie mogła uzbroić wedle swojego uznania. Nie ma przeciwskazań, by na ich uzbrojenie składały się pociski Cruise.

Zapytany o możliwą lokalizację fabryki na polskim wybrzeżu dyrektor Feuerbach przyznał, że pod uwagę brane są dwa miejsca: Szczecin lub Gdynia. Każde z nich ma tak wady, jak i zalety. Na korzyść Gdyni przemawia chociażby fakt, że właśnie w tym mieście powstanie centrum operacyjne obsługi przyszłych okrętów.

Jan Christian-Feuerbach zapewnił także, że brak niezbędnych do pewnych prób okrętów głębin wokół Szczecina nie dyskwalifikuje bynajmniej tej lokalizacji, z kilku przyczyn. Po pierwsze, niektóre z jednostek TKMS mogą dokonać pełnego zanurzenia już przy głębokości wody na poziomie 20 m. Po drugie, w przypadkach kiedy będzie to niezbędne, okręty będą testowane na większych głębokościach w użytkowanych już szeroko przez TKMS lokalizacjach u wybrzeży Norwegii. Dopłynięcie tam jednostką ze Szczecina zajmuje kilka godzin, podczas gdy typowa kampania testów okrętu trwa kilka miesięcy. Decyzja o wyborze miejsca produkcji nowych okrętów zostanie jednak podjęta przez polski rząd.

Oferta TKMS dla Polski cieszy się poparciem niemieckiego rządu. Mając świadomość, że pozostające obecnie w służbie polskiej marynarki okręty podwodne, będą musiały już wkrótce zostać wycofane z linii, Republika Federalna Niemiec chce czasowo przekazać Polsce okręt podwodny typu 212. Objęcie go w posiadanie przez morskie siły zbrojne naszego kraju ma na celu podtrzymanie zdolności obronnych rodzimej marynarki wojennej w okresie przejściowym.

Serwis Specjalny Defence24MSPO 2017 - wiadomości i analizy z Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach

KomentarzeLiczba komentarzy: 41
andys
czwartek, 9 listopada 2017, 00:38

Pamietajmy, że ten osobnik od Kruppa jest dyrektorem ds. sprzedaży.

Eryk
niedziela, 10 września 2017, 16:48

Ale podstawowy problem to paliwo do AIP jest wytwarzane w Niemczech i nie przewidują sprzedaży - transferu technologi jej wytwarzania do Polski ! W przypadku wojny , zmiany polityki nasze OP zostaną w portach z braku paliwa !

Umiem liczyć
czwartek, 7 września 2017, 20:25

W kilka godzin to oni przejdą ze Szczecina do Świnoujścia...

Drzewica
piątek, 8 września 2017, 02:18

Obawiam się że Niemcy, widząc polską determinację budowy okrętów podwodnych, chcą nie dopuścić innych dostawców i przy okazji stworzyć swój kolejny przyczółek przemysłowy na zachodnim wybrzeżu. Wiele obaw niesie zaangażowanie niemieckich pieniędzy w akcje przeciw polskiemu rządowi "dobrej zmiany", widać że elity Niemiec marzą o powrocie sytuacji z czasów rządów Tuska i Platformy, trudno ufać w szczerą wolę pomocy nam.

leszek
poniedziałek, 30 października 2017, 16:14

w Warszawie jest niewykorzystany Port Praski, może tam ulokować pochylnie i tam budować łodzie podwodne a może i lotniskowce dla tysięcy dronów pana ministra