Strona główna

MSPO 2014: Wóz wsparcia ogniowego na podwoziu kołowym

Pojazd wsparcia ogniowego Wilk z wieżą Cockerill CT-CV 105HP– fot. CMI
Pojazd wsparcia ogniowego Wilk z wieżą Cockerill CT-CV 105HP– fot. CMI

Wóz wsparcia ogniowego z działem 105 mm może zmienić sposób działania wojsk lądowych, łącząc siłę ognia czołgu i mobilność cechującą kołowe transportery opancerzone. Symulacje dowiodły, że wprowadzenie tego typu pojazdów do jednostek zmotoryzowanych wyposażonych w kołowe platformy bojowe może znacznie zwiększyć ich możliwości prowadzenia działań na polu walki. Na tegorocznej edycji MSPO prezentowany jest Rosomak z nową, koncepcyjną wieżą Cockerill XC-8 105HP, który stanowi kolejny krok w rozwoju wozu wsparcia ogniowego Wilk.

Nowy „pośredni” kaliber wzmocni siłę ognia brygad zmotoryzowanych?

Dyskusja, czy warto wprowadzić nowy kaliber armat na wyposażenie wojsk lądowych trwa w kontekście zmian zachodzących w środowisku konfliktów zbrojnych. Z jednej strony przywołuje się argumenty dotyczące problemów logistycznych związanych z produkcją, składowaniem i transportem nowej amunicji, ale z drugiej strony wskazuje się na ogromne możliwości, jakie wojska lądowe mogą uzyskać wprowadzając pojazdy wsparcia ogniowego, najczęściej wyposażone w armaty 105 mm. Jest to pewnego rodzaju kompromis, gdyż uzbrojenie mniejszego kalibru (np. 90 mm) nie zapewnia odpowiedniej siły ognia, a armaty 120 mm mogą okazać się zbyt ciężkie dla kołowych transporterów.

Ma to szczególne znaczenie, gdy na naszych oczach zmienia się sposób prowadzenia działań wojennych. Zanikają stałe linie stacjonowania wojsk, a walka coraz częściej polega na nagłych starciach mobilnych jednostek. Koncepcja takich działań prowadzi do zmian w strukturze formacji i powstawania takich związków taktycznych jak amerykańskie Stryker Brigade Combat Team. Jest to brygadowy zespół bojowy wyposażony w różne warianty transportera kołowego Stryker w układzie 8x8. Formacja tego typu w założeniu może w krótkim czasie trafić na dowolny teatr działań z wykorzystaniem samolotów transportowych i zdolna jest do samodzielnego działania. Wysoka mobilność, siła ognia i niskie koszty działania dają jej w wielu sytuacjach znaczącą przewagę nad klasyczną brygadą wyposażoną w czołgi i bojowe wozy piechoty.

Wieża Cockerill CT-CV 105HP zamontowana na podwoziu gąsienicowym Anders – fot. CMI

Formacje wykorzystujące kołowe transportery opancerzone są coraz częściej uzupełniane o wozy wsparcia ogniowego – pojazdy zapewniające siłę ognia porównywalną do większości czołgów podstawowych, charakteryzujące się jednocześnie mobilnością nie odbiegającą od transporterów innych wersji. Pewną wadą wozów wsparcia ogniowego jest poziom ochrony wnętrza - znacznie niższy, niż w wypadku czołgów podstawowych. Z drugiej strony ich wprowadzenie na uzbrojenie pozwala na znaczne zwiększenie siły ognia formacji zmotoryzowanych, bez ograniczania ich mobilności, dzięki czemu nadal mogą one być szybko przerzucane transportem lotniczym lub pokonywać o własnych siłach dłuższe odcinki dróg.

Przykładem pojazdów tego typu są amerykańskie wozy Stryker MGS (Mobile Gun  System) M1128, czyli transportery Stryker uzbrojone w bezzałogowe wieże z armatami 105 mm. We Włoszech wykorzystuje się z kolei wozy Centauro B-1, również uzbrojone w armaty kalibru 105 mm. Zostały one wdrożone między innymi z myślą o umożliwieniu szybkiego przerzutu z wykorzystaniem rozwiniętego systemu dróg. Francuzi używają z kolei zarówno wozów AMX-10RC wyposażonych w armaty 105 mm, jak i lżejszych ERC 90 Sagaie. Obydwa typy pojazdów były wykorzystywane bojowo w czasie operacji Serwal, a wcześniej m.in. podczas Pustynnej Burzy.

Wojsko Polskie ma na wyposażeniu kołowe transportery opancerzone Rosomak, z powodzeniem używane operacyjnie między innymi w Afganistanie. Należy jednak pamiętać, że Rosomaki nie są w chwili wyposażone w systemy uzbrojenia umożliwiające zwalczanie celów ciężko opancerzonych, w tym czołgów podstawowych. Od wielu lat mówi się o konieczności uzbrojenia ich w przeciwpancerne pociski kierowane, a w kontekście stopniowej poprawy ochrony bojowych wozów piechoty i transporterów opancerzonych na świecie należałoby rozważyć także wprowadzenie armaty szybkostrzelnej większego kalibru, niż 30 mm. Pod uwagę powinno się wziąć również wozy wsparcia ogniowego, w celu wydatnego wzmocnienia siły ognia brygad uzbrojonych w Rosomaki.

Cockerill CT-CV 105 HP – system wieżowy także dla kołowych transporterów

Wieża Cockerill CT-CV 105HP integruje w sobie wysokociśnieniową armatę kalibru 105 mm połączoną z cyfrowym, stabilizowanym systemem kierowania uzbrojeniem, działającym zarówno w dzień jak i w nocy. Załoga jest dwuosobowa, przy czym ułatwiono jej zadanie wprowadzając automatyczny mechanizm załadowania armaty. Poszczególne elementy wież Cockerill mają budowę modułową. Dzięki temu rozwój belgijskich systemów wieżowych 105 mm, może zostać wykorzystany w wieży Cockerill CT-CV 105HP. Może ona być integrowana nie tylko z pojazdami gąsienicowymi, jak wóz CV-90, ale także z podwoziami kołowych transporterów opancerzonych.

Pojazd wsparcia ogniowego Wilk z wieżą Cockerill CT-CV 105HP– fot. CMI

Przykładem takiego rozwiązania jest wóz wsparcia ogniowego Wilk, zbudowany przez integrację systemu wieżowego Cockerill CT-CV 105HP z armatą kalibru 105 mm na kołowym transporterze opancerzonym (KTO) AMV XC-360P. Zadania tego podjęły się Wojskowe Zakłady Mechaniczne w Siemianowicach Śląskich we współpracy z belgijską firmą CMI Defence. Wóz wsparcia ogniowego Wilk został sprawdzony w działaniu przechodząc w 2012 r. z powodzeniem serię testów ogniowych na poligonie w Żaganiu i Dębie. Wykorzystywano przy tym różnego rodzaju amunicję stosowaną w krajach NATO. Wóz jest oferowany polskim Siłom Zbrojnym,  

Kaliber 105 mm jest pewnego rodzaju kompromisem i pozwala połączyć większość zalet jakie posiadają armaty 120 mm wykorzystywane przede wszystkim przez czołgi z możliwościami i mobilnością typową dla platform uzbrojonych w działka mniejszego kalibru (20 mm, 25 mm, 30 mm) stosowane powszechnie na transporterach opancerzonych.

Montaż wieży artyleryjskiej z armatą kalibru 105 mm na lżejszym pojeździe automatycznie przekłada się na dużą mobilność takiego zestawu, nie odbiegającą od innych wariantów kołowych transporterów opancerzonych, w jakie wyposażone są brygady zmotoryzowane. Pomaga w tym stosunkowo niewielka masa systemów wieżowych Cockerill oferowanych przez CMI Defence, które z zasady nie obciążają krytycznie podwozia, na którym zostały zamontowane. Mniejszy kaliber oznacza też mniejsze wymiary i masę amunicji, a więc większy zapas (i automatycznie większy wybór). Dodatkowo, dzięki możliwości zastosowania wbudowanego symulatora, belgijska wieża pozwala na szkolenie załóg w warunkach symulowanego pola walki bezpośrednio w pojazdach. Zwiększając realizm szkolenia, podnosi to jego efektywność – jednocześnie znacząco ograniczając koszty.

To wszystko uzyskuje się przy zachowaniu skuteczności ognia według specjalistów CMI Defence zbliżonej do czołgowego działa kalibru 120 mm. Wieże Cockerill CT-CV 105 HP mogą wykorzystywać praktycznie każdy typ czołgowej amunicji kalibru 105 mm dostępny i stosowany w NATO. Do wyboru są przykładowo pociski przeciwpancerne M1060 i M1061 HEAT, burzące M393 A3HESH, dymne M416SMOKE i przeciwpiechotne M1204CANISTER. Można również zastosować inne typy, takie jak np.opracowany specjalnie dla tej armaty pocisk podkalibrowy o zwiększonej skuteczności M1060CV czy przeciwpancerne pociski kierowane odpalane z armaty Falarick 105.

Eksperci CMI Defence podkreślają, że belgijska wieża Cockerill CT-CV 105 HP sama w sobie posiada istotne atuty, takie jak rzadko spotykany w czołgach, wysoki, maksymalny kąt podniesienia lufy (+42°) oraz bardzo nowoczesny system kierowania ogniem. Pozwala to nie tylko na skuteczne zwalczanie wysoko położonych celów (np. w terenach zabudowanych i górskich). Umożliwia również prowadzenie ognia pośredniego (na odległości do około 10 km), a więc łącząc cechy lekkiego czołgu i haubicy samobieżnej.

Pojazd wsparcia ogniowego Wilk z wieżą Cockerill CT-CV 105HP przeszedł z powodzeniem testy ogniowe – fot. CMI

W przypadku batalionów zmotoryzowanych wozy wsparcia ogniowego na podwoziu kołowych transporterów opancerzonych mogą więc częściowo przejąć zadania wsparcia bezpośredniego i pośredniego, co jest istotne w działaniach ekspedycyjnych oraz w czasie konfliktów o małej i średniej intensywności. Wówczas uniwersalność i mobilność platformy znacznie zwiększa jej wartość w rozumieniu taktycznym i strategicznym.

Armata 105 mm odpalając przeciwpancerny pocisk kierowany Falarick 105 GLATGM (Gun-Launched Anti-Tank Guided Missile) ma również możliwość zwalczania pojazdów opancerzonych i czołgów na dystansie do 5 km. Wykorzystując amunicję odłamkowo – burzącą zasięg prowadzenia ognia, również pośredniego, sięga 10 km.

Sposób implementacji wozów wsparcia ogniowego

Jak wskazują specjaliści, pojazdy wsparcia ogniowego można zintegrować w wojskach lądowych na dwa sposoby. Po pierwsze w strukturze każdej kompanii batalionu zmotoryzowanego można dodać jeden pluton wsparcia ogniowego (cztery wozy z armatami 105 mm),co w odniesieniu do batalionu przekłada się na 16 pojazdów). W drugim przypadku proponuje się wymianę jednej kompanii zmotoryzowanej w batalionie na kompanię wsparcia ogniowego. Takie rozwiązanie zwiększałoby potencjał bojowy batalionu nie zwiększając ilości wykorzystywanych w jego składzie pojazdów.

Zarówno symulacje, jak i wyniki ćwiczeń poligonowych pokazują wyraźnie, że batalion zmotoryzowany nie jest w stanie skutecznie podjąć walki z formacjami zmechanizowanymi czy pancernymi przeciwnika. Natomiast wprowadzenie pojazdów wsparcia ogniowego z armatami 105 mm, na przykład w liczbie jednego plutonu na kompanię, pozwala na zadanie przeciwnikowi znaczących strat.

W styczniu 2014 roku armia amerykańska przeprowadziła ćwiczenia, które pokazały, że brygada wyposażona w transportery kołowe Stryker może w pewnych warunkach (w tym przy odpowiednim nasyceniu bronią przeciwpancerną i zastosowaniu właściwej taktyki) skutecznie przeciwstawić się przeciwnikowi uzbrojonemu w czołgi, wozy opancerzone i śmigłowce. W skład Stryker Brigade Combat Team wchodzą m.in. wozy wsparcia ogniowego M1128 MGS z armatami 105 mm.

We wrocławskiej Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych przeprowadzono symulację starcia batalionu na kołowych transporterach opancerzonych z pancernymi związkami taktycznymi nieprzyjaciela. Okazało się, że batalion zmechanizowany (lub zmotoryzowany) bez wozów wsparcia ogniowego nie byłby w stanie zatrzymać natarcia nieprzyjaciela. Wprowadzenie wozów wsparcia ogniowego (np. pluton w składzie każdej kompanii) pozwoliłoby jednak na zadanie przeciwnikowi strat uniemożliwiających bądź poważnie utrudniających dalsze prowadzenie natarcia.

Formacja złożona z kołowych transporterów opancerzonych oraz pojazdów osadzonych na tym samym podwoziu wyposażonych w pociski kierowane i działa, posiada znaczne możliwości bojowe i mobilność przekraczającą zdolności cięższych jednostek. Przy tym wymagane wsparcie logistyczne, infrastruktura i koszty są znacznie mniejsze niż w wypadku wykorzystania pojazdów gąsienicowych.

Źródło:
MSPO
/ MSPO Defence24

Komentarze (11)

  1. Hatake

    105 mm nie przejdzie i już, pojmijcie to wreszcie i oszczędźcie nam tych bzdur. Szkoda czasu na czytanie.

  2. Swiatowid

    Co za duren wymyslil by rosomak jako wsparcie ogniowe mial armate 105 z lat szescdziesiatych. Przecow nowoczesnemu opancerzeni czolgow ta armata nie wystarczy, a do zwalczaniw wozow pancern5ch nie ekonomiczna wystarczy armata kal. 40-50 mm ! Jako woz wsparcia powinna bycunifikacja z czolgami w kal. 120mm . Nie musi to plywac a moze przejechac po dnie jak czolg 60t i wiecej. Obecnie Nowoczesne BWP sa odporne na armaty kal. 30mm, powinny byc zastapione nowszymi o wiekszym kal. Tak tobia anglicy i szwedzi, tym bardziej my powinnismy tak zrobic jako panstwo buforowe. Nie oszukujmy sie to my bedziemy bronic niemcow i europy zanim sie oni zastanowia co dalej. Polski dawno nie bedzie zanim ruszy ameryka i NATO. Pamietacie 39?!

  3. Piotr Kraczkowski

    Myślenie za czołgami lekkimi czy takimi Wilkami, czy różnymi Strykerami jest takie: 1. stosowanie w Trzecim Swiecie, 2. lekkość, czyli możliwość transportu np. Airbusem 400M, 3. możliwość zrzucania na spadochronie czy inaczej z desantem i pływalność. 4. możliwość szbkiego dosłania pomocy drogami na większą odległość. Te powody oznaczają jednak posiadanie małej ilości takich mobilnych armat, a nie wyposażanie w nie regularnych jednostek liniowych, bo gdyby miały sens na linii, to nie byłoby MBT jak Leopard. Zastępowanie MTB typu Leopard czymś takim jak Wilk, Anders itp. to chore pomysły oznaczające dawanie pracy zbrojeniówce w nadziei, że nie będzie wojny, bo w razie wojny to wyrok śmierci na żołnierzy i na kraj. Czołgi lekkie, średnie i ciężkie ostatecznie zostały zastąpione kombinacją: bojowy wóz piechoty (wyposażony w rakiety ppanc) oraz MBT i ewentualnie śmigłowiec opancerzony. Ta kombinacja najlepiej pokrywa zakres zadań. Oczywiście przewidziane są dodatki: Raki, Kraby i osłona przeciwlotnicza MBT/bwp, medycyna i logistyka. To, że niekiedy trzeba pokonać rzekę, jest za małym argumentem, aby coś tu zmieniać, lecz trzeba mieć zestawy saperskie, dmuchane pontony itp. ____Te Wilki, Andersy itp. to wyrzucone pieniądze, bo taniej jest zaimportować Leopardy i Pumy, co oznacza sprzęt budzący respekt i postrach oraz ochronę życia wykwalifikowanych żołnierzy. Natomiast pieniądze lepiej zainwestować np. w te bezzałogowe śmigłowce z ITLW i wyposażyć w nie regularne jednostki, aby były mniej uzależnione od pancernych śmigłowców załogowych. Z wysokości drzew można widzieć i zwalczać na dalsze dystansy, np. 8 km. ____Jeśli chodzi o lekkie, desantowe wsparcie ogniowe, to lepiej jest iść dalej i zamiast Strykerów, Wilków, Andersów używać coś naprawdę małego jak niemieckie Wiesel i szwedzkie Bandvagn firmy Hägglunds (norweskie?). Wiesel wchodzą nawet do dużego śmigłowca i są platformą dla dużych moździeży, armat bezodrzutowych, rakiet ppanc i przeciwlotniczych itp., które łatwo desantować, a małe rozmiary to obsługa 3 lub dwóch żołnierzy, małe zużycie paliwa, trudność trafienia, ale zalety gąsienic. Także tu lepiej zaimportować, niż drożej konstruować własne i droższe. ____Zwracam uwagę na systemowość podejścia Niemców - ich wojsko to minimalizowanie różnorodności zaopatrzenia, a więc min. pomysły, by wprowadzić dodatkowy kaliber tylko po to, aby zbrojeniówka się cieszyła, nie mają w RFN szansy. System, to dokładne współdziałanie Leopardów, Pum i Tygrysów, do tego artyleria pancerna i pancerna przeciwlotnicza oraz wozy techniczne (wszystko na wspólnym podwoziu Leoparda). Powinniśmy jak najszybciej skończyć ze zbędną różnorodnością - jeden typ MBT, jeden bwp, jeden KTO, jeden śmigłowiec pancerny, Kraby i Raki, wyrzutnie rakietowe. Zaimportowałbym te Wiesel i Bandvagn dla desantu i dla brygady Podhalańskiej. Reszta na złom, żadnych wygłupów z Andersami, Conceptami, Wilkami itd., bo to tylko trwonienie pieniędzy. Okręty podwodne odłożyć o 10 lat, bo zamiast można kupić 300 Pum i spać spokojnie. ____Szanse na eksport pojawią się dla bezzałogowców. Natomiast nikt nigdy nie kupi ani Rosomaków, ani złomu w rodzaju Andersa, Wilka, czy tego niewidzialnego Concept.

  4. mar

    Jeszcze jeden dinozaur, który będzie niszczony po rozpoznaniu przez UAV, dokładnie tak jak ukraińskie pojazdy, ostrzałem z dużej odległości. Opamiętania życzę.

  5. mar

    Jeszcze jeden dinozaur, który będzie niszczony po rozpoznaniu przez UAV, dokładnie tak jak ukraińskie pojazdy, ostrzałem z dużej odległości. Opamiętania życzę.

  6. AM84

    Pytanie . Dlaczego WP nie zamowi Andersa zeby zastapic bwp-1 ?

  7. AM84

    Pytanie . Dlaczego WP nie zamowi Andersa zeby zastapic bwp-1 ?

  8. Misio

    Wprowadzenie takiego cuda bez możliwości zwalczania czołgów podstawowych (105mm to za mało) nie ma sensu. Konieczne jest albo uzupełnienie o rakiety albo zwiększenie kalibru armaty do 120mm. O ile kojarzę, Rosjanie coś podobnego zrobili w Sprucie.

  9. Czarny

    O Anders - żyje jeszcze, miło go zobaczyć:) Szkoda, ze takie projekty są niedopracowane i niekoniecznie trafiają w TARGET. Odmówmy koronke do MON Szkoda Loary i wywalonej w nią kasy - sory ale taki mamy klimat Szkoda Andersa i wywalonego w niego kasy - sory ale taki mamy klimat Szkoda samolotu Skorpion i wywalonego w niego kasy - sory ale taki mamy klimat Szkoda frefaty Gawron i wykastrowanie jego no i kasy - sory ale taki mamy klimat Szkoda Irydy i kasy na nią wydanej - sory ale taki taki mamy klimat Szkoda Goryla i wywalonego w niego kasy - sory ale taki mamy klimat Pewnie jest wiele, o których istnieniu nawet nie wiem lub nie pamiętam - sory ale taki mamy klimat W natarciu projekt PL-01, HOMAR i KRYL - oby im się udało!!!! - sory ale taki mamy klimat

  10. Gregory

    Tylko pytanie PO CO TAKI MAŁY KALIBER???? Mamy już dwa 125 ze starych T-72 i PT-91 oraz 120 mm z Leopardów i jeszcze 105??????? nie dość że mało efektywny przeciw normalnym czołgom to jeszcze utrudniający zaopatrzenie!!! No czyli mamy niecałe 700 czołgów a 3 kalibry do nich??? KRETYŃSTWO!!! Jak już się wzięli za robienie PL-01 koncept i ma to być bezzałogowa wieża to przecież MOZNA BY WYKORZYSTAĆ JĄ do integracji z Rosomakiem jako kołowy wóz bojowy PO CO TRACIĆ ŚRODKI na wymyślanie jeszcze 3 rzeczy, mniej efektywnej bo tylko z działem 105 mm? Lepiej skupić siły i środki na jednej rzeczy która może być użyta w dwóch wariantach. CZY KTOS TU JESZCZE W OGÓLE MYSLI?????

  11. merry

    Rozpoczynając lekturę tego peanu na cześć byłem przekonany, że mowa o nowej koncepcji wozu wsparcia artyleryjskiego do prowadzenia ognia pośredniego. Stąd moje początkowe zdziwienie, że nie zdecydowano się na haubicę i wysokie podniesienie lufy. Z czasem z artykułu wyłonił się lekki pojazd artyleryjski przeznaczony do zwalczania czołgów. Pojawia się zatem pytanie: W jaki sposób pojazdem o bardzo wysokim profilu, słabej ochronie przeciwpancernej i armacie o mniejszym kalibrze można skutecznie walczyć z pododdziałem pancernym?