Strona główna

Dlaczego Polska potrzebuje Marynarki Wojennej?

Nie mając taniego okrętu patrolowego, Polska musiała wysłać do walki z nielegalną imigracją drogą w utrzymaniu fregatę rakietową ORP „Gen T.Kościuszko” - fot. M.Dura
Nie mając taniego okrętu patrolowego, Polska musiała wysłać do walki z nielegalną imigracją drogą w utrzymaniu fregatę rakietową ORP „Gen T.Kościuszko” - fot. M.Dura

Bardzo często pojawiają się głosy, że Marynarka Wojenna RP jest niepotrzebna oraz że Polska powinna się bardziej skupić na obronie terytorium i przestrzeni powietrznej, niż na kupowaniu okrętów. Święto Wojska Polskiego jest jednak dobrą okazją, żeby przypomnieć, że zarówno gospodarka jak i system bezpieczeństwa są coraz bardziej zależne od morza.

Zobacz więcej: Galeria: Defilada Wojska Polskiego 2016

Kupno nowych okrętów bojowych jest oficjalnie uznawane za jedno z najważniejszych przedsięwzięć programu modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP. Niestety jest to również jeden z najdroższych programów, najtrudniejszy do zrealizowania i co najgorsze - jego znaczenia nie rozumie: ani większość polskiego społeczeństwa, ani duża część wojskowych.

Czytaj więcej: Święto Wojska Polskiego razem z sojusznikami. Warszawska defilada [RELACJA] [FOTO]

Efektem tego jest przeświadczenie, że przy szukaniu oszczędności można bez większego uszczerbku dla ogólnego bezpieczeństwa, w pierwszej kolejności ograniczać najważniejsze projekty okrętowe lub je przynajmniej opóźnić. I tak się dzieje od kilkunastu lat - z wyjątkiem programu budowy niszczyciela min Kormoran II.

Czytaj więcej: Armia u progu wyzwań modernizacyjnych. „Stagnacja, czy jakościowy skok”?

KORMORAN II to jedyny program okrętowy, który jest realizowany – fot. M.Dura

Nie pomagają w tym sami marynarze, którzy po pierwsze - nie potrafili ustalić jednolitego programu naprawy sytuacji i potem go konsekwentnie realizować, a po drugie - nie potrafili skutecznie wytłumaczyć, po co Polsce są w ogóle okręty.

Oczywiście wystąpienia specjalistów Marynarki Wojennej są zawsze pełne cytatów różnych sławnych osób, w których wskazuje się na znaczenie morza i sił morskich dla każdego państwa. Ale w rzeczywistości część ludzi jest na nie całkowicie głucha, myśląc o tym co jest im najbliższe i o tym, co ich dotyka bezpośrednio.

Prawdę jest więc stwierdzenie, że „W zależności od tego, kto kontroluje morze, może się ono stać autostradą lub barierą”. Wydaje się, że czasami w dyskusji zapomina się, iż gaz nie pochodzi z rury w ścianie, a japońskie samochody - z salonu na sąsiedniej ulicy.

Po co Polsce jest Marynarka Wojenna?

Na szczęście coraz więcej oficerów Marynarki Wojennej dostrzega, że nie należy się kłócić, jak powinny wyglądać siły morskie RP, ale w pierwszej kolejności powinno się ustalić, co jest interesem morskim kraju. Wtedy bowiem będzie można wskazać, co powinna robić Marynarka Wojenna, w kolejnym etapie ustalić, jakie powinna mieć środki by swoje zadanie realizować – i na końcu te środki wprowadzić.

marynarka
Nie mając taniego okrętu patrolowego, Polska musiała wysłać do walki z nielegalną imigracją drogą w utrzymaniu fregatę rakietową ORP „Gen T.Kościuszko” - fot. M.Dura

Te ostatnie dwie fazy nigdy w Polsce nie były i nie są realizowane. Przykładem takiego podejścia jest opublikowana w 2009 roku przez Ministerstwo Obrony Narodowej „Strategia obronności Rzeczypospolitej Polskiej”, w której w punkcie 106 zawarto aktualne do dziś zadania dla Marynarki Wojennej:

  1. Marynarka Wojenna przeznaczona jest do obrony interesów państwa na polskich obszarach morskich, morskiej obrony wybrzeża oraz udziału w lądowej obronie wybrzeża we współdziałaniu z innymi rodzajami sił zbrojnych w ramach strategicznej operacji obronnej;
  2. Zgodnie ze zobowiązaniami międzynarodowymi Marynarka Wojenna utrzymuje zdolności do realizacji zadań związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa zarówno w obszarze Morza Bałtyckiego jak i poza nim;
  3. Podstawowym zadaniem Marynarki Wojennej jest obrona i utrzymanie morskich linii komunikacyjnych państwa podczas kryzysu i wojny oraz niedopuszczenie do blokady morskiej kraju;
  4. W czasie pokoju Marynarka Wojenna wspiera działania Straży Granicznej w obszarze morskich wód terytorialnych i wyłącznej strefy ekonomicznej;
  5. W ramach dostosowania sił morskich Rzeczypospolitej Polskiej do wymagań sojuszniczych, Marynarka Wojenna dysponować będzie jednostkami zapewniającymi aktywny udział w projekcji sił połączonych NATO i UE.

Istniejące prawo skutecznie utrudnia wykorzystanie sił zbrojnych w kraju w czasie pokoju – np. przy zwalczaniu terroryzmu – fot. M.Dura

Żadnego z tych zadań polskie siły morskie nie są w stanie zrealizować. Przykładowo z jednej strony ci sami teoretycy wojskowi wskazywali na konieczność posiadania środków „…zapewniających aktywny udział w projekcji sił połączonych NATO i UE”, a z drugiej już trzy lata później wprowadzili koncepcję „Bałtyk plus” uznając, że naszym zadaniem jest przede wszystkim działanie na Morzu Bałtyckim.

Tymczasem produkty pozyskiwane z krajów bałtyckich to tylko ułamek tego, co przypływa do polskich portów. Musimy się więc zastanowić, kto w przypadku konfliktu będzie osłaniał statki płynące do Polski z żywnością, gazem, ropą lub bronią. Jak można tego żądać od sojuszników, samemu decydując się jedynie na budowę „floty obrony wybrzeża lub obrony dostępu” lub nawet tzw.: „floty fortecznej”? Polska nie biorąc udziału w międzynarodowej operacji zwalczania piractwa u wybrzeży Afryki musi mieć pełną świadomość tego, że tak samo mogą postąpić inne państwa, gdy na Bałtyku wystąpi sytuacja kryzysowa.

Może więc politycy powinni posłuchać takich specjalistów jak profesor Andrzej Makowski z Akademii Marynarki Wojennej, który wielokrotnie, wyraźnie wskazywał, że „koniecznością dla naszego kraju wydaje się budowa floty ponowoczesnej, wielozadaniowej, zdolnej do współpracy w ramach NATO i międzynarodowej. Nie musi to być flota duża pod względem ilościowym lecz zrównoważona”.

Czy przy obecnym podejściu do spraw morskich będziemy mieli rzeczywiście na czym podnosić banderę? – fot. M.Dura

Może oficerowie Marynarki Wojennej powinni posłuchać kmdr. Andrzeja Makowskiego, który wskazywał dodatkowo: „postrzeganie współczesnej marynarki wojennej pod kątem jej wykorzystania tylko w wojnie jest błędem. Główne zadanie, to udział w utrzymaniu pokoju i porządku prawnego na morzach w ramach zespołów wielonarodowych”.

Jak ma być Marynarka Wojenna?

Program modernizacji technicznej Marynarki Wojennej miał cztery najważniejsze punkty, z których wszystkie dotyczyły pozyskania bojowych jednostek pływających: trzech okrętów podwodnych (ORKA), trzech okrętów obrony wybrzeża (MIECZNIK), trzech okrętów patrolowych z funkcją zwalczania min (CZAPLA) oraz trzech niszczycieli min (KORMORAN II). Już sama liczba „trzy” wskazuje, że tak naprawdę ograniczono zakupy do niezbędnego minimum, gwarantującego zawsze posiadanie w linii jednego okrętu każdej klasy, ale nic ponadto.

Nie planowano więc kupowania tego, co byłoby optymalne lub zgodne z życzeniami Marynarki Wojennej, ale wzięto pod uwagę możliwości budżetowe Sił Zbrojnych. Planów tych nie chcieli jednak respektować ani decydenci ani przedstawiciele samych sił morskich. Politycy - ponieważ szukają zawsze oszczędności i pieniędzy na łatanie budżetu państwa, a marynarze – ponieważ chcieli więcej, bez względu na konsekwencje.

Tymczasem specjaliści spoza Marynarki Wojennej od początku wskazywali na istnienie ryzyka, że nawet przy tak ograniczonych planach może zabraknąć środków na ich realizację. Obecne Ministerstwo Obrony Narodowej wyraźnie bowiem wskazuje, że program modernizacji technicznej jest przeszacowany i nie ma szans na jego realizację przy obecnym poziomie wzrostu PKB i udziału w nim wydatków obronnych.

Sekretarz stanu w MON Bartosz Kownacki stwierdził w czerwcu br., że „przez najbliższe trzy lata mamy do wydania około 32 mld złotych. Po odliczeniu innych wydatków zostanie nam zapewne około 15 mld na modernizację techniczną”. Oznacza to, że w najlepszym wypadku, na zakupy nowego uzbrojenia MON będzie miał rocznie 5 miliardów złotych. W kolejce po te pieniądze są m.in.: przetarg na śmigłowce wielozadaniowe i bojowe, systemy przeciwlotnicze średniego i krótkiego zasięgu, systemy dowodzenia i kierowania Siłami Zbrojnymi, uzbrojenie wojsk lądowych, bezzałogowe aparaty latające oraz okręty. Na ile z tego może liczyć Marynarka Wojenna, jeżeli w poprzednich latach przydzielano jej jedynie 8-10% środków wydawanych na zakupy?

Poprzedni resort obrony deklarował głośno, że na siły morskie będzie się przekazywać rocznie około miliard złotych. Przy zachowaniu poprzednich zasad podziału pieniędzy, obecnie będzie to jednak już tylko trochę ponad pół miliarda złotych przez najbliższe trzy lata. Z tego trzeba będzie zapłacić za już realizowany program budowy niszczycieli min KORMORAN II i za zakupiony drugi Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy (NDR).

Pieniądze wydane na drugi Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy na pewno nie przybliżą terminu wprowadzania nowych okrętów, ale je oddalą – fot. M.Dura

Przypomnijmy, że jeszcze w styczniu br. Inspektorat Uzbrojenia informował o zaplanowaniu wydania na program operacyjny „Zwalczanie zagrożeń na morzu” do 2022 roku 13 miliardów złotych. Jeżeli obecnie do 2019 r. będzie można wydać na niego około 1,5 -2 miliardów złotych to oznacza, że na kolejne trzy lata, by zrealizować plany, trzeba będzie już mieć w budżecie zarezerwowane 11 miliardów.

Co zostanie zredukowane?

Tymczasem Marynarka Wojenna nie potrzebuje już tylko tyle środków, ile wcześniej planowano na jej modernizację, ale … więcej. Marynarze nie patrząc na realia zwiększyli bowiem w międzyczasie listę zakupów (np. o drugi NDR i trzy samoloty patrolowe), przyśpieszyli niektóre inwestycje (np. zbiornikowiec paliwowy „SUPPLY”) oraz podnieśli wymagania w odniesieniu do okrętów ORKA (o rakiety manewrujące), Miecznik (zwiększając ich tonaż i długość) oraz Czapla (z tanich okrętów patrolowych robiąc korwety pozbawione tylko rakiet przeciwokrętowych i rakiet przeciwlotniczych pionowego startu).

Celem programu Czapla miało być wprowadzenie taniego okrętu patrolowego, jak np. francuski „L’Adroit”. Ostatecznie okazało się, że Czapla ma być niedozbrojoną korwetą - fot. M.Dura

W tym samym okresie pojawiła się grupa specjalistów, która rozpoczęła pracę pod egidą Biura Bezpieczeństwa Narodowego nad dokumentem w rodzaju koncepcji "polskiej strategii morskiej". Ten bardzo ważny i potrzebny dokument stał się jednak okazją do wprowadzenia propozycji, by zweryfikować programy okrętowe i przykładowo: zamiast korwet budować fregaty. Jest to jednak potencjalna okazja dla decydentów, by „na wniosek specjalistów Marynarki Wojennej” rozpocząć pracę nad reanalizą wymagań na Mieczniki i Czaple. Wprowadzenie jakichkolwiek zmian oznacza jednak co najmniej 2-3 lata opóźnienia w rozpoczęciu programów. W ten sposób przesunięty byłby termin wydawania pieniędzy, ale jednocześnie Marynarka Wojenna nadal będzie bez nowoczesnych jednostek pływających.

Pakt Północnoatlantycki to był z założenia pakt krajów morskich

Najczęstszym uzasadnieniem potrzeby posiadania okrętów jest wskazywanie na „środek ciężkości” polskiego państwa, jakim jest dostęp do nierosyjskich źródeł surowców energetycznych. Jego naruszenie (np. przez blokowanie polskich portów) stawia od razu Polskę w trudnej sytuacji. Mówiąc brutalnie, Rosjanie nie będą musieli wcale wysłać czołgów by nas zmusić do czegokolwiek, jeżeli nie będą chcieli podejmować kosztownej i ryzykownej pełnoskalowej agresji, ale wystarczy po prostu, że nas skutecznie odetną od ropy i gazu. Polskie okręty mogłyby to utrudnić, ale trzeba je mieć.

Jeden z możliwych scenariuszy blokady dostaw gazu drogą morską do Polski Ustaje dopływa gazu ze strony Rosji, dlatego do Polskie wypływa gazowiec z płynnym gazem zakupionym w Katarze. Po przejściu Cieśniny Gibraltarskiej na gazowiec płynący bez osłony okrętów (których MW nie posiada) wchodzi grupa terrorystów, którzy wysadzają okręt oraz znikają w nieoznakowanym okręcie podwodnym. Władze na Kremlu oficjalnie zaprzeczają, by okręt podwodny użyty w akcji był rosyjski i zgłaszają wolę udziału w dochodzeniu. Armatorzy nie chcą wysyłać więcej gazowców do Polski - kraju, który nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa płynących do niego jednostek.

M.Dura

Oczywiście prawdą jest, że statki są najtańszym środkiem transportu do przewozu towarów na masową skalę i dlatego 90% światowego handlu odbywa się drogą morską. Ale należy również pamiętać, że to samo dotyczy przewozu wojska. Trzeba mieć pełną świadomość, że przerzut dużych jednostek pancernych i zmechanizowanych ze Stanów Zjednoczonych na pomoc Europie jest możliwy tylko drogą morską. W jej zabezpieczeniu Polska również powinna brać udział.

Zawsze powołujemy się na artykuł piąty Traktatu Północnoatlantyckiego, gdy tymczasem należy pamiętać, że istniej również artykuł trzeci: „Dla skuteczniejszego osiągnięcia celów niniejszego traktatu, Strony, każda z osobna i wszystkie razem, poprzez stałą i skuteczną samopomoc i pomoc wzajemną, będą utrzymywały i rozwijały swoją indywidualną i zbiorową zdolność do odparcia zbrojnej napaści”. Teraz należy sobie odpowiedzieć, czy przy obecnym podejściu do Marynarki Wojennej Polska to zobowiązanie wypełnia.

Jeden z możliwych scenariuszy blokady dostaw gazu drogą morską do Polski Ustaje dopływa gazu ze strony Rosji, dlatego do Polskie wypływa gazowiec z płynnym gazem zakupionym w Katarze. Na Morzu Śródziemnym, na wodach międzynarodowych na pokład wchodzi grupa abordażowo – inspekcyjna, oficjalnie wysłana przez rosyjską eskadrę Morza Śródziemnego. Okręt zostaje „aresztowany”, ponieważ według Rosjan istnieje podejrzenie, że statek trudni się piractwem (prawo wizyty określone w Konwencji ONZ o Prawie Morza z 10.12.1982, pozwala okrętom na interwencję na wodach międzynarodowych, gdy istnieje uzasadnione podejrzenie, że statek trudni się piractwem, handlem niewolnikami, nadaje nielegalne audycje, nie posiada przynależności państwowej, albo gdy pomimo, że statek nosi obcą banderę lub nie chce jej pokazać ma tą samą przynależność co okręt ). Okręty rosyjskie odholowują gazowiec na wody terytorialne Syrii, ponieważ tylko tam mogą dokonać przeszukania okrętu. Po miesiącu czasu okręt zostaje zwolniony, a władze na Kremlu przepraszają stronę polską i pokazują film, w którym na pokładzie gazowca znajdują broń oraz urządzenia radiowe do przekazywania audycji skierowanych przeciwko prezydentowi Syrii. Tymczasem w Polsce zaczyna naprawdę brakować gazu.

M.Dura

Komendant Akademii Marynarki Wojennej kmdr prof. dr hab. Tomasz Szubrycht już w 2013 r. wskazywał, że celem powinno być jak najlepsze wykorzystanie morza, jego zasobów i nadmorskiego położenia. Teraz trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy uda się to osiągnąć siłami, które posiadamy, albo które uda się przy obecnym podejściu zbudować. Bo Siły Zbrojne to nie jest tylko to, co dzisiaj przedefiluje w i nad Warszawą.

Oby Marynarka Wojenna nie kojarzyła się tylko z Kompanią Reprezentacyjną – fot. M.Dura

Źródło:
MSPO
/ MSPO Defence24

Komentarze